Nie każda historia o zabytku musi kończyć się ruiną. Siedlemin opowiada o chwili, w której ktoś zobaczył w zaniedbanym dworze nie ciężar, lecz zobowiązanie. Dla Ryszarda Kupidury ta historia ma wymiar osobisty. Znał doktora Andrzeja Pajdowskiego, odwiedzał remontowaną rezydencję i obserwował pracę człowieka, który przywracał staremu domowi godność. Doktor nie doczekał ukończenia przedsięwzięcia. Zmarł 2 maja 2019 roku, mając 63 lata.
Ta karta łączy dwa porządki, ale ich nie miesza. Pierwszy opiera się na dokumentach, ewidencji zabytków i opracowaniach historycznych. Drugi jest świadectwem przyjaźni i pamięci. Lokalne źródło podaje, że od 2012 roku dwór należał do „pana Pajdowskiego”; prasa potwierdza biografię i datę śmierci doktora Andrzeja Pajdowskiego. Bez dokumentu własności nie zamieniamy jednak tych przesłanek w urzędowe rozstrzygnięcie. Możemy uczciwie napisać, że według osobistego świadka to właśnie doktor ratował Siedlemin.
Miejscowość starsza od dworu
Siedlemin pojawia się w źródłach już w XIII wieku. Historia wsi prowadzi przez średniowieczne rody, dobra kościelne i zmieniające się stosunki własnościowe. W 1390 roku Wacław Zaremba z Jaraczewa pisał się panem Potarzycy i Siedlemina. Kolejne zapisy wymieniają Siedlemińskich, Bujakowskich, Przyjemskich, Opalińskich, Rozdrażewskich, Dobrzyckich i Szczytnickich.
Sama obecność rodu w wykazie właścicieli nie oznacza, że mieszkał on na miejscu. Wielu posiadaczy miało główne siedziby w innych dobrach. Dopiero Modlibowscy herbu Dryja, którzy przejęli Siedlemin na początku XIX wieku, związali się z powstaniem zachowanego domu. Źródła różnią się w szczegółowym datowaniu: wskazują pierwsze dekady XIX stulecia lub około 1830 roku. Rejestr zabytków przyjmuje datę około 1830.
Skromność, która nadaje rangę
Dwór jest murowany, otynkowany i zasadniczo parterowy. Założono go na prostokątnym rzucie i nakryto wysokim, łamanym dachem naczółkowym. Jego sylweta ma spokój typowy dla wielkopolskiej siedziby ziemiańskiej, w której reprezentacja pozostaje podporządkowana gospodarstwu. Najważniejszym akcentem elewacji frontowej, zwróconej na południowy wschód, jest piętrowy ryzalit.
Ryzalit porządkują dwie pary kanelowanych pilastrów o jońskich kapitelach. Obejmują wejście i okno piętra, ponad nimi biegną fryz i profilowany gzyms, a całość zamyka trójkątny naczółek z półkolistym oknem. Szerokie schody podnoszą rangę wejścia, lecz budynek nie próbuje udawać pałacu. Jego wartość polega na harmonii proporcji, wyraźnej osi i czytelnej hierarchii części.
Wnętrze miało układ dwutraktowy z sienią na osi, później częściowo przekształcony. Taki plan łączył komunikację reprezentacyjną z codziennym użytkowaniem. Z sieni przechodziło się do pokojów po obu stronach, a wysoko posadowiony parter chronił pomieszczenia przed wilgocią. Pełne odtworzenie funkcji pokoi wymaga planów, inwentarzy i badań budynku.
Modlibowscy i narodziny siedziby
W 1834 roku wieś kupił Stanisław Modlibowski, syn Nepomucena i Nepomuceny ze Skarbek-Malczewskich. To z Modlibowskimi wiąże się budowę obecnego dworu, choć część opracowań przesuwa ją na nieco wcześniejszy czas. Rozbieżność może wynikać z niedokładnego datowania stylistycznego, wcześniejszego posiadania lub przebudowy już istniejącego domu. Dopóki nie odnajdziemy rachunków budowlanych albo dokumentu hipotecznego, najbezpieczniej pozostawić formułę „około 1830 roku”.
Dom powstawał w realiach Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Ziemiańskie gospodarstwo musiało odpowiadać na zmieniający się rynek, administrację pruską i modernizację rolnictwa. Dwór był mieszkaniem, kancelarią i miejscem podejmowania decyzji o pracy folwarku. Za jego spokojną fasadą działał system ludzi, ziemi, kredytu, transportu i sezonowych obowiązków.
Taczanowscy, parcelacja i zmiana skali
W latach 60. XIX wieku Siedlemin przeszedł w ręce Taczanowskich herbu Jastrzębiec. Źródła wskazują Bolesława i Teofilę ze Zbijewskich Taczanowskich, a następnie Józefa Taczanowskiego. W 1895 roku większą część ziem rozparcelowano za pośrednictwem Banku Ziemskiego w Poznaniu, a dworostwo kupił Józef Kęszycki z Błociszewa.
Parcelacja nie była jedynie zmianą liczb w księdze. Przekształcała relację dworu z wsią i zmniejszała gospodarcze zaplecze domu. Dane z lat 80. XIX wieku pokazują jeszcze znaczącą wieś dworską: setki hektarów pól, łąk i lasu. Ziemia uprawna wytwarzała dochód, park wymagał ogrodników, stajnia koni i ludzi, a dom opału, żywności i stałej obsługi.
Po Kęszyckich właścicielem został Witold Sokolnicki, związany także z dobrami Mądre i Pigłowice. W 1907 roku Siedlemin kupił Jan Powela. W rękach rodziny Powelów majątek pozostawał do wybuchu drugiej wojny światowej. W 1926 roku liczył według lokalnego zestawienia 313 hektarów — wyraźnie mniej niż dziewiętnastowieczne dobra, lecz nadal stanowił większy organizm rolny.
Park i niewidzialne zaplecze
Na południowy wschód od dworu rozciągał się niewielki park krajobrazowy, datowany na pierwszą połowę XIX wieku. Obecne granice zespołu i układ zieleni są wynikiem późniejszych przemian. Rejestr zabytków obejmuje zarówno dwór, jak park; ewidencja gminna wymienia także lodownię oraz dom należący do zespołu dworsko-folwarcznego.
Lodownia jest drobnym, lecz wymownym elementem. Zimą wycinano bryły lodu ze stawu lub pobliskiej wody, przewożono je i izolowano, aby służyły w ciepłych miesiącach do przechowywania żywności. Ten system wymagał ciężkiej pracy ludzi folwarku. Pokazuje, że technika dawnego dworu kryła się nie tylko w ozdobnych sprzętach, lecz również w budowlach gospodarczych, których często nie ma na pamiątkowych fotografiach.
Pełna karta Siedlemina powinna w przyszłości objąć spichlerze, stajnie, obory, sady, ogród użytkowy i drogi gospodarcze. Należy jednak unikać kopiowania schematu z innych majątków. To, co typowe dla folwarku, jest pytaniem badawczym; faktem dotyczącym Siedlemina stanie się dopiero po odnalezieniu mapy, inwentarza lub materialnego śladu.
Wojna i powojenne zerwanie
Rok 1939 przerwał ciągłość własności i codziennego funkcjonowania tysięcy polskich majątków. Dla Siedlemina konieczna jest dalsza kwerenda dotycząca okupacyjnych użytkowników, losów rodziny Powelów i wyposażenia domu. Wiadomo, że Franciszek Powela, syn Jana i żołnierz Armii Krajowej, zginął w 1942 roku w obozie Mauthausen. Ta informacja wymaga w przyszłości oparcia na dokumentacji obozowej lub wojennej bazie ofiar.
Po wojnie na bazie dawnego folwarku utworzono Państwowe Gospodarstwo Rolne. Reforma rolna zmieniła status ziemi, a dwór utracił funkcję prywatnej siedziby zarządzającej majątkiem. Budynki rezydencjonalne użytkowano wówczas jako mieszkania, biura, szkoły, magazyny lub pomieszczenia gospodarcze. Każdy z tych sposobów mógł zarazem przedłużać życie dachu i niszczyć historyczny układ wnętrz.
Dwór wpisano do rejestru zabytków 12 maja 1954 roku. W 2012 roku ochroną rejestrową objęto szerzej zespół dworsko-folwarczny i park. Sam wpis nie wykonuje jednak remontu. Może zatrzymać część nieodpowiednich zmian i wyznacza zasady postępowania, lecz potrzebuje właściciela gotowego ponieść odpowiedzialność oraz specjalistów umiejących pracować z dawną substancją.
Doktor, który podjął próbę
Lokalna strona Siedlemina zanotowała, że od 2012 roku dworek należał do pana Pajdowskiego. Opracowania katalogowe odnotowują szeroko prowadzone prace remontowe i rewitalizacyjne przy dworze oraz parku. Ryszard Kupidura rozpoznaje w tej osobie swojego znajomego, doktora Andrzeja Pajdowskiego, i pamięta wizyty w czasie prac.
Andrzej Pajdowski był jarocińskim ginekologiem-położnikiem i endokrynologiem, właścicielem Centrum Medycznego „Medicus”. Lokalna prasa wspominała sprowadzany przez niego nowoczesny sprzęt, pacjentów przyjeżdżających z całej Wielkopolski oraz działalność charytatywną. Zmarł po długiej chorobie 2 maja 2019 roku.
W tym miejscu język powinien pozostać prosty. Nie potrzeba pomnika z wielkich słów. Wystarczy świadectwo: lekarz, którego pracą było chronienie życia i zdrowia, podjął także próbę ratowania domu. Nie ukończył wszystkiego, co zamierzał. Pozostawił jednak przykład, że prywatny właściciel może stać się opiekunem pamięci większej niż własna biografia.
Co znaczy „uratowany”
Serce umieszczone przy karcie Siedlemina nie oznacza, że wszystkie problemy konserwatorskie zniknęły. Zabytek nigdy nie jest uratowany raz na zawsze. Dach wymaga kontroli, tynki napraw, park pielęgnacji, a instalacje modernizacji prowadzonej tak, aby nie niszczyć substancji. „Uratowany” znaczy tutaj: ktoś przerwał obojętność i rozpoczął realny proces przywracania domu.
Ocena zakresu prac powinna opierać się na dokumentacji konserwatorskiej, nie wyłącznie na fotografiach elewacji. Potrzebujemy odpowiedzi: które elementy są oryginalne, co wzmocniono, co odtworzono, jakie badania poprzedziły remont i jak rozwiązano ochronę parku. Dopiero wtedy Siedlemin stanie się pełnym studium dobrej praktyki, a nie jedynie pięknym obrazem po zmianie.
Jak czytać remont starego dworu
Odbudowany detal i świeża elewacja łatwo skupiają całą uwagę widza, ale prawdziwe ratowanie zabytku zaczyna się zwykle tam, gdzie efekt jest najmniej widowiskowy. Najpierw trzeba powstrzymać wodę, sprawdzić więźbę, fundamenty i stropy, rozpoznać przyczyny spękań oraz zabezpieczyć elementy, które można jeszcze zachować. Dopiero potem przychodzi czas na kolor tynków, stolarkę i wyposażenie. W dobrze prowadzonym remoncie nie chodzi o stworzenie domu „jak nowego”, lecz o przedłużenie życia autentycznej substancji.
Siedlemin zasługuje więc na dokumentację pokazującą kolejne etapy pracy. Fotografia sprzed remontu mówi o skali zagrożenia, zdjęcie odkrytej konstrukcji ujawnia metody dawnych cieśli i murarzy, a rysunek konserwatorski pozwala odróżnić element zachowany od zrekonstruowanego. Taka opowieść byłaby cenniejsza niż galeria samych pięknych fasad: uczyłaby, ile wiedzy, cierpliwości i odpowiedzialności potrzeba, aby stary dom nie został dekoracją pozbawioną pamięci.
Równie ważny jest park. Drzewo, układ alei, otwarcie widokowe i relacja dworu z zabudowaniami gospodarczymi należą do jednego zespołu. Pielęgnacja zieleni nie może polegać ani na całkowitym zaniechaniu, ani na oczyszczeniu terenu do postaci współczesnego ogrodu. Wymaga rozpoznania wieku drzew, dawnych granic, kompozycji i miejsc, w których krajobraz nadal przechowuje historyczny plan.
Dom zbudowany przez wielu ludzi
Historia rezydencji bywa opowiadana nazwiskami właścicieli, choć jej materialny kształt tworzyły także ręce osób niewymienionych w księgach genealogicznych. Murarze wznosili ściany, cieśle układali dach, stolarze wykonywali drzwi i okna, ogrodnicy prowadzili park, a pracownicy folwarku utrzymywali gospodarkę, która pozwalała domowi istnieć. Kobiety zarządzały codziennością, wychowywały dzieci, opiekowały się chorymi, prowadziły spiżarnie i domowe rachunki. Służba znała budynek od strony kuchni, pralni, opału i niekończących się napraw.
Nie znamy jeszcze ich imion. Nie wolno więc dopisywać Siedleminowi fikcyjnych biografii jako faktów. Możemy jednak świadomie pozostawić dla nich miejsce i szukać śladów w księgach parafialnych, spisach ludności, aktach majątku, prasie oraz pamięci rodzinnej mieszkańców wsi. Pełna historia dworu zacznie się dopiero wtedy, gdy obok kolejnych właścicieli pojawią się ludzie, dzięki którym każdego ranka otwierano drzwi, karmiono zwierzęta, przygotowywano posiłki i wykonywano pracę pola.
Pamięć bez pomnikowego tonu
Osobista więź Ryszarda Kupidury z doktorem Pajdowskim nadaje tej karcie szczególny charakter, lecz nie powinna przesłaniać samego zabytku. Najuczciwszym gestem pamięci jest pokazanie działania: człowieka podejmującego trud, którego skali nie widać z drogi. Bez patosu można powiedzieć, że jego wybór miał znaczenie. Dwór przestał być dla otoczenia anonimowym reliktem i ponownie stał się miejscem, o które ktoś się troszczył.
Dlatego artykuł pozostaje otwarty. Jeśli odnajdą się projekty, zdjęcia, korespondencja albo wspomnienia uczestników prac, pozwolą opowiedzieć tę historię dokładniej i sprawiedliwiej. Do tego czasu zachowujemy rozróżnienie pomiędzy dokumentem a osobistą pamięcią. Jedno nie osłabia drugiego: dokument porządkuje fakty, a świadectwo wyjaśnia, dlaczego ich ocalenie jest ważne.
Most do Inczewa
Historia Siedlemina znalazła się w tym Atlasie nie przez przypadek. Ryszard Kupidura widział prace doktora Pajdowskiego przed rozpoczęciem własnej drogi w Inczewie. Obok lektur, odwiedzin w polskich rezydencjach i rodzinnych doświadczeń był to jeden z obrazów pokazujących, że stary dom może otrzymać drugą szansę.
Nie oznacza to prostego naśladowania. Każdy zabytek ma inną konstrukcję, dokumentację, stan prawny i historię. Można jednak przejąć postawę: nie czekać, aż wszystko stanie się łatwe; zacząć od poznania domu, zabezpieczenia tego, co najpilniejsze, i szukania ludzi, którzy potrafią pomóc. W tym sensie Siedlemin jest jednym ze źródeł współczesnej opowieści Inczewa.
Karta otwarta
Dalsza kwerenda obejmie księgi hipoteczne, dokumentację Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, mapy zespołu, archiwum PGR oraz materiały rodzin Modlibowskich, Taczanowskich, Kęszyckich, Sokolnickich i Powelów. Szczególnie ważne będą fotografie sprzed remontu i jego kolejnych etapów, ponieważ pozwolą opisać nie tylko efekt, ale metodę ratowania.
Osobny zbiór powinny stworzyć wspomnienia o doktorze Pajdowskim. Muszą być publikowane z taktem, zgodą autorów i bez ujawniania historii pacjentów. Portal interesuje odpowiedzialność za zabytek, nie prywatne życie człowieka. Najbardziej wartościowe będą jego własne wypowiedzi o dworze, dokumentacja prac oraz relacje osób, które uczestniczyły w renowacji.
Oś czasu
- przed 1218 — istnienie miejscowości i pierwszego drewnianego kościoła.
- około 1830 — budowa zachowanego klasycystycznego dworu, wiązana z Modlibowskimi.
- 1863 — przejęcie dóbr przez Bolesława i Teofilę Taczanowskich.
- 1895 — parcelacja części gruntów i sprzedaż dworostwa Józefowi Kęszyckiemu.
- początek XX wieku — okres Witolda Sokolnickiego.
- 1907 — zakup Siedlemina przez Jana Powelę.
- 1939 — koniec przedwojennej ciągłości majątku rodziny Powelów.
- po 1945 — Państwowe Gospodarstwo Rolne na bazie dawnego folwarku.
- 1954 — wpis dworu do rejestru zabytków.
- 2012 — rozszerzenie ochrony zespołu i początek okresu kojarzonego lokalnie z właścicielem Pajdowskim.
- 2 maja 2019 — śmierć doktora Andrzeja Pajdowskiego.
Źródła i stopień pewności
- ★ Rejestr i ewidencja: wykaz zabytków gminy Jarocin — dwór, park, lodownia i elementy zespołu dworsko-folwarcznego.
- ★ Źródło historyczne: Złota księga ziemiaństwa polskiego poświęcona kulturze i wytwórczości rolnej, 1929 — dzieje własności do Jana Poweli.
- ★ Opracowanie regionalne: „Dwór w Siedleminie”, portal Region Wielkopolska — historia i opis architektury.
- ● Świadectwo lokalne: strona miejscowości Siedlemin — informacja o właścicielu Pajdowskim od 2012 roku.
- ● Świadectwo osobiste: relacja Ryszarda Kupidury o dr. Andrzeju Pajdowskim i wizytach w remontowanym dworze.
- ★ Biografia: „Gazeta Jarocińska”, wiadomość o śmierci doktora z 6 maja 2019 roku.
- Region Wielkopolska — Dwór w Siedleminie
- Gmina Jarocin — wykaz zabytków
- Lokalna strona Siedlemina — park i dwór
- „Gazeta Jarocińska” — wspomnienie doktora Andrzeja Pajdowskiego